Ameryka Łacińska

Wszyscy jesteśmy podróżnikami

Jak wiadomo podróże kształcą, nie chodzi tu tylko o zgłębienie wiedzy na temat jakiejś kultury czy świadomość gdzie co na mapie się znajduje. Uważam, że podróże a w szczególności te długie gdzie układamy sobie życie w innym punkcie globu, są najlepszą możliwą szkołą życia. Nie chodzi tu tylko o to, że musimy poradzić sobie w obcym kraju, w obcym języku, w obcej kulturze (co bądź czyni nas bardziej zaradnymi życiowo), ale bardziej o to, że żyjąc w innej kulturze możemy czegoś się nauczyć, spojrzeć inaczej na życie, poszerzyć swoje horyzonty, doświadczyć jak inne może być to samo życie ale przeżyte w innym kontekście, na innym kontynencie, wśród innej kultury o innych zwyczajach,  poznać siebie i to co się kocha, zobaczyć różne podejścia do życia i wybrać właściwe dla siebie. Czasem jesteśmy przyzwyczajeni tak do codzienności, że przestajemy zauważać piękno życia i świata. Myślę, że podróżowanie po części jest tak lubiane przez miliony bo udając się w jakieś odmienne miejsce niekoniecznie daleko, dostrzegamy wiele więcej, wiele rzeczy wydaje się ciekawych i pięknych. Ale jeśli spojrzeć na życie z szerszej perspektywy to całe nasze życie jest podróżą przez miejsca, przeżycia, emocje, osoby, wydarzenia i bez względu na to gdzie się znajdujemy wszyscy zawsze będziemy podróżnikami. Wyjeżdżając do obcych krajów o odmiennej kulturze, a szczególnie na tak zwany “koniec świata” jesteśmy w stanie doświadczyć w zdwojonej dawce to co niesie życie i odkryć jego różne oblicza. Każdy taki wyjazd, w dodatku jeśli jest on długoterminowy, zmienia nas bezpowrotnie, bo część nas zostaje gdzieś tam daleko, a my idziemy dalej w życie z bagażem doświadczeń, wspomnień i osób, które nie były nam obojętne.

Latinamerica

latinamericanos

Czego nauczyli mnie Latynoamerykanie

Latinamerica

Kiedy mowa o Ameryce Łacińskiej wiemy coraz więcej o jej krajach, o znanych miejscach turystycznych. Każdy z nas kojarzy sobie ten kontynent z dżunglą, egzotyką, ciepłem, niesamowitą naturą. Ale kiedy myślę o Ameryce Łacińskiej nie mogę odłączyć tego obrazu przepięknej natury, egzotyki od jej serca czyli ciepłych, serdecznych ludzi. Muszę przyznać, że moglibyśmy się wiele nauczyć od Latynoamerykanów. Z początku może się wydawać, że wszystkie osoby mówiące po hiszpańsku są takie same bo wszyscy to latynosi, jednak znając dobrze Hiszpanów i ich kulturę widzę, że pomimo wielu wspólnych cech jak otwartość, ciepło, pomocniczość, Latynoamerykanie są nieco inni. Siłą rzeczy podczas hiszpańskiej kolonizacji prawie cały kontynent został poddany wpływom hiszpańskiej kultury, językiem, typem zachowań i charakteru Hiszpanów, natomiast myślę że ta trudna historia ludów, szczególnie tych indiańskich, które w dużym stopniu zostały wyniszczone, wyzysk oraz w następstwie powstała bieda i różnice społeczne odcisnęły swój ślad na ludziach. Myślę, że te wszystkie doświadczenia napełniły ich skromnością i zrozumieniem względem innych. Powiedziałabym, że łączą oni wcześniej wspomniane najlepsze cechy Hiszpanów ze skromnością i szacunkiem dla innych. Oczywiście Latynoamerykanie to wielkie uogólnienie. Osobiście dobrze udało mi się poznać ludzi i kulturę Chile i Perú, i to przykłady osób z tych krajów wiele mnie nauczyły.

Po pierwsze zauważyłam szacunek do ludzi. W Ameryce Łacińskiej różnice społeczne są ogromne i istnieje wiele biedy, także praktycznie w każdym mieście są slumsy, w moim też były. Pamiętam któregoś dnia kolega z pracy opowiadał mi o warunkach w jakich żyje wiele osób, o domach z kartonów, bez elektryczności i wspomniał, że w takich warunkach żyje dobrze nam znana sprzątaczka. Widząc z jakim szacunkiem ją traktowali, jak pytali jak jej minął weekend, tam wszyscy byli równi począwszy od szefa kończąc na sprzątaczce, wszyscy byli dla siebie przyjaźni, a chociaż zawsze mieli do siebie szacunek. Pamiętam też sytuację, gdy jednemu z pracowników ciężko zachorował syn i kiedy wszyscy zaangażowali się w pomoc. Kiedy skomentowałam mojemu koledze, że cenię ich za te cechy i bardzo mi się podoba, że są tacy pomocni i ludzcy odpowiedział, że w Ameryce Łacińskiej jest tyle biedy i nierówności społecznych, że dziś to jest ktoś a jutro to możesz być ty, dlatego też wszyscy wzajemnie sobie pomagają. Kolejną cechą jest pozytywne nastawienie do życia, bez względu na okoliczności Ci ludzie zawsze starają się żyć radośnie i znajdować szczęście. Przecież większości osób tam mieszkających wiedzie się o wiele ciężej niż nam Europejczykom, nam Polakom, a znając wielu Chilijczyków, Kolumbijczyków, Peruwian stwierdzam, że powinniśmy częściej się uśmiechać i cieszyć z prostego faktu, że dano nam życie i mieć więcej radości w życiu. Oczywiście mają oni więcej słońca, które też wpływa na samopoczucie, ale myślę że w dużym stopniu usposobienie do życia także decyduje o samopoczuciu. Kolejną rzeczą jest otwartość na świat i ludzi. Bycie otwartym pozwala na poznanie wielu ciekawych osób, zawsze lubiłam to, że można było z nimi porozmawiać na każdy życiowy temat, że nie krępowali się i wyrażali myśli i uczucia, że można było wspólnie pożartować, pośmiać się, posłuchać czyichś historii życiowych, zawsze dostrzegałam ich serdeczne podejście i to nie dlatego, że przyleciałam tam z daleka, wiem że tak traktują się nawzajem. Często jedliśmy wspólnie ze współpracownikami, jako że wielu z nich było starszych i miało rodziny i dzieci pamiętam, że zawsze ktoś pytał drugiego “A jak Twoja żona i dzieci? Co tam u nich słychać, wszystko dobrze?”. Rodzina jest dla nich bardzo ważna. Podczas mojego pobytu poznałam też wiele inspirujących osób, które są pasjonatami życia i chcą zrobić z nim coś wartościowego. Do dziś inspirują mnie działania mojego Chilijskiego kolegi, który uczy body board’u (podobny do surfingu) dzieci z trudnych środowisk i organizuje światowe zawody. Pomaga wielu młodym ludziom ominąć ścieżki kryminalne i poprzez sport i pasje osiągać sukces i zmieniać życie na lepsze. Tam wiele osób samych doświadczyło agresji, biedy, więc rozumie wiele w życiu i chce zmieniać realia na lepsze. Poznałam wiele takich osób o szerszej perspektywie, które walczą o szczęście, marzenia i szerzą dobro wokół siebie. Także są to osoby bardzo wierzące, czy to w Boga, czy w jakąś filozofię życiową, w każdym razie widzą szerszy sens życia. Inną cechą jest wyluzowanie i autentyczność, dostrzegłam to na podstawie pracy, bo tam najlepiej to widać. Ludzie nie zatracali swojej esencji kiedy przekraczali progi firmy, nie zamieniali się w tak zwane szczury za klawiaturą, zawsze byli sobą, co jakiś czas ktoś coś powiedział, zażartował, oczywiście pracowali i to wiele godzin ale w zdrowych ilościach zagadali, opowiadali jakie mają plany na weekend, podrzucali mi dobrą latynoską muzykę, ktoś tam doradził co zwiedzić, opowiadali anegdoty. Po hiszpańsku powiedziałabym, że była “buena onda” czyli dobra atmosfera. A nawiązując do wyluzowania, od razu przypomina mi się kierowca, który śpiewał na cały głos cumbie (muzyka argentyńska), do tego stopnia, że do dziś pamiętam na pamięć niektóre piosenki. Od Peruwian nauczyłam się pomocniczości, podczas całego pobytu w Perú miałam wiele przygód i kilka razy, aż byłam zaskoczona ich bezinteresownym zainteresowaniem i pomocą.

Latinamericanos Latinamericanos Peruanos Peruanos

Oczywiście nie ma nacji, która nie miałaby wad czy cech, które mogłaby zmienić na lepsze. Szczególnie Chilijczycy nie są raczej punktualni jeśli chodzi o towarzyskie spotkania, niektóre osoby (pomimo iż to mniejszość) są fałszywe, jednak by to rozpoznać trzeba dobrze mówić po hiszpańsku, poznałam też kilka nieżyczliwych jednostek, ale są kroplą w morzu. Ale gdzie są ludzie bez wad?

Myślę, że właśnie z takich podróży powinno się wyciągać to co najlepsze, wprowadzać w swoje życie to co nam się podoba. A zdecydowanie jest dużo cech, które czynią Latynoamerykanów niesamowitymi ludźmi.

Może i nie jest to najbogatszy kontynent, ale jakże bogaty w  piękną naturę, dobrych i ciepłych ludzi.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.